@SeeBloggers czyli @SeePeople

O atentyczności w życiu i biznesie czyli trochę przemysleń po @SeeBlogers

Wszystko zaczyna się od marzenia

Mamy różne marzenia. Moim było pojechać na SeeBloggers, choć jako twórca internetowy stawiam pierwsze nieśmiałe kroki, powoli odkrywając, co ten świat online niesie dla nas dobrego. Od zeszłego roku marzyłam o tym, by móc wziąć w tym udział. I na szczęście łaskawy los pozwolił mi się tam znaleźć. Jestem ogromnie wdzięczna za to doświadczenie, bo ono zmieniło mój świat. Przekonałam się po raz kolejny, że doświadczenia to z coś, co wpływa na nas o wiele bardziej niż recenzja. Jak w starym kawale co się „zobaczy” nie da się „odzobaczyć”.

Organizacja
Niesamowite jest moc uczestniczyć w wydarzeniach z perspektywą organizatora. Od 20 lat organizuje różne eventy, konferencje, pokazy mody, briefingi etc. I bardzo to lubię, ale jednocześnie wiem, jaki to jest stres i mobilizacja podczas takiej pracy. Może dlatego patrzę na inicjatorów z empatią.

Obiekt
Jednym z ważniejszych elementów organizacji dobrego eventu jest odpowiednie wybranie obiektu. Tu na samym początku warto zadać sobie pytanie, jak ma wyglądać nasze wydarzenie, ilu spodziewamy się gości, albo chcemy zaprosić, jakie atrakcje zaplanować etc. Odpowiedzi na te pytania z reguły narzucają/zawężają wybór. Tak było i podczas SeeBloggers. EC1 to jeden z niewielu obiektów, które pozwalają na organizacje tak dużego wydarzenia. Nie tylko w Łodzi, ale i w Polsce. Podczas dwóch dni trwania konferencji jednocześnie działo się po 6 różnych aktywności, prelekcji. Wymagało to przestrzeni i dobrego planowania. I udało się organizatorom świetnie. W przypadku wyboru miejsca na event jest jak z dobieraniem rozmiaru buta. Nie dobrze jest, gdy jest za mały ani za duży. Najlepiej, gdy jest w sam raz.

Merytoryka
Kiedy afirmując pobyt na @SeeBloggers, czytałam kolejne zajawki o tym, kto będzie prelegentem, moje pragnienie rosło z dnia na dzień. Organizatorom udało się zgromadzić na scenach i w strefach nie tylko najbardziej znanych influencerów, ale całą plejadę różnych osobowości. Żałuje tylko, że w jednym czasie mogłam brać udział tylko w jednym panelu/warsztacie/spotkaniu. To wymagało nie lada hartu ducha, bo za każdym razem miałam złamane serce, dokonując wyboru. A uwierzcie praktycznie każdy punkt programu, był interesujący i inspirujący. Potem najfajniejsze było to, że podczas rozmów pomiędzy panelami mogliśmy podzielić się z koleżankami i kolegami naszymi wrażeniami i w ten sposób doświadczyć choćby namiastki tego, z czego zrezygnowaliśmy. Mam taki apel nieśmiały byśmy może mogli w następnym roku wydłużyć nieco trwanie @SeeBloggers? Mhm?

Autentyczność to główny motyw tegorocznej 7 już edycji SeeBloggers. Praktycznie każdy z zaproszonych gości opowiadał o swoje drodze do niej. Jednych ścieżka wiodła przez trudne doświadczenia, drugich przez sport i codzienne treningi. To, co dla mnie tam odkryłam, to to, że nie ma jednej właściwej drogi do autentyczności, poza tą którą każdy z nas podąża. Warto iść i słuchać siebie. W swoim tempie. Największą ilustracją autentyczności byli uczestnicy @SeeBloggers – ponad 2 500 ludzi w całym rozkwicie różnorodności! Niesamowite jest znaleźć się w tym gronie, które nie stara się być autentyczne w określony, pożądany sposób, a po prostu jest autentyczne. Owszem, może poszukuje złotej formuły na sukces w sieci, może chce osiągnąć wyniki swoich idoli, ale … nie chce być nimi. W każdym razie żadnego sobowtóra nie spotkałam 😀

Autentyczność sprowokowała rozmowę o kosztach, jakie niesie. Podczas wielu prelekcji m.in. niezastąpionej @doktorania, czy panelu z udziałem energetycznego @Qczaj, kobiecej i ogromnie zabawnej rozmowy Marty Klepki z Dorotą Wellman czy wystąpieniu @jbanaszewska  przewijały się opowieści o tym, co warto robić/zrobić nawet jak się wydaje, że to się nam nie opłaca. Uwolnieni od presji na wynik możemy więcej i lepiej. Bo zawsze na końcu liczą się intencje. Czy autentycznie chcemy pomóc innym? Czy też chcemy coś zrobić, by uzyskać coś tylko dla siebie? Mnie autentycznie zainspirowały słowa gości. Poniżej przytaczam kilka cytatów. Może i dla was bedą inspiracją?

Wreszcie autentyczność sprowokowała dyskusje o najważniejszej z mojej perspektywy kwestii – o emocjach. Dzięki temu, że w internecie widać Hejt to generuje konieczność konfrontacji z nim i wszystkim, co ze sobą niesie. Odrzuceniem, strachem, oceną, brakiem, zazdrością, nadanym sobie prawem do wymierzania sprawiedliwości etc. Pokazuje to także niedojrzałość nas jako ludzi, społeczeństwa. Ilustruje brak edukacji, niewykształcone kompetencje, jakie w dzisiejszym świecie mogą nieść pokój, rozwój, a nawet rozkwit nie tylko gospodarczy, ale i duchowy na poziomie jednostek i całego społeczeństwa. Od czego zacząć edukacje o emocjach? Wydaje się, że rozmowa o emocjach to bardzo dobry początek. Pokazywanie różnorodności, szacunku do niej, nauka merytorycznej dyskusji i zgody na odmienność bez przechodzenia na drugą stronę barykady wydaje się cudowną kontynuacją. Wyłączanie oceny a zwracanie uwagi na intencje na to, jak pięknie się różnimy to kolejny krok w tworzeniu lepszego świata.

Jestem pewna, że poświęcanie czasu na rozmowy o emocjach, o hejcie to piękny początek zmiany świadomości. Każdy z twórców na własną rękę podjął nie tyle walkę ile kampanie na rzecz edukacji mniej doświadczonych. To się nigdy w takiej skali nie działo. Dzięki temu nie odkładamy na półkę tematów najistotniejszych, nie czekamy na zgodę czy dotacje Państwa, Rządu, kogokolwiek tylko działamy. Zobaczcie na profilu @wydziaranytata jak on zaczął działać bez czekania na nikogo. Poczytajcie o projekcie wyłączenia komentarzy na @plejada.pl i redaktora naczelnego @MarcinCejrowski – btw. Marcin czekam na Twój felieton „Klaszczę w samolocie”. Może zajrzyjcie do @OmenaaMensach i jej fundacji oraz zapoznajcie się z jej kampania na rzecz tolerancji. Takich ognisk dobrej energii przybywa i to jest ogromnie napełniające nadzieją. Wziąć sprawy w swoje ręce, wziąć odpowiedzialność za to byśmy edukowali i swoją postawą zmieniali swój świat, a potem może większy jego kawałek.

Prawda nie teoria
Każdy z organizatorów i uczestników SeeBloggers jest aktywnym twórca i odbiorcą w internecie. Funkcjonuje w obydwu światach jednocześnie z biegłością. Po mistrzowsku, ale po swojemu pokazuje swoją drogę, do miejsca, w którym dzisiaj się znalazł, nie pomijając trudności jakie musiał pokonać. To, co wyjawia się z tego obrazu jedno zdanie: zacznij i ucz się każdego dnia. Pamiętaj, że tu nie uda się ukryć prawdy, że tu doświadczysz wielu emocji, nie wszystko będzie łatwe. Mimo to warto iść ta droga w swoim tempie, pamiętając o tym, jaką wartość chcesz wnieść do świata.

Offline – życie na wyparciu
Na tym wydarzeniu pierwszy raz od dawna poczułam się na miejscu. Właśnie ta różnorodność, otwartość, możliwość rozmowy nie o wynikach i lajkach, ale i o emocjach stworzyła energię nieporównywalną z niczym. Stworzyła też ogromny „gap” z codziennością i sprawiła, że zapragnęłam coś zmienić. Pierwsze co postanowiłam zmienić to moje zdanie o wartości tego, co dzieje się w internecie. Zobaczyłam jak wiele dobra się tam dzieje. Jak wiele dobra może przynieść połączenie światów offline i online. Uważam, że wielu ludzi „nie wchodzi ” do internetu…bo porzucenie masek, ról, rozpoczęcie autentycznego dialogu wymaga odwagi i otwartości na nieznane. Offline także istnieje hejt, zazdrość, strach, konkurowanie – ale rzadko się tym zajmujemy, a jeśli nawet to raczej nieumiejętnie. Istnieje także wiele zwyczajów, schmatów postępowania, które pozwalaja nam zamiatać te emocje pod dywan. Ale to, że ich nie widac, to nie znaczy, że ich nie ma. Marzę, by w codziennym życiu offline było więcej okazji do otwartej rozmowy o emocjach. Więcej autentyczności, otwartości. A wciąż jej mało face to face zwłaszcza w biznesie. Dlaczego warto? Jeśli nie wystarczy większy komfort życia, wyższy poziom odczuwania satysfakcji z życia to może argumentem niech będą profity biznesowe-jak mówią badania firmy działające w duchu diversity&inclusion, osiągają nawet 30% większe zyski niż pozostałe. Nie trzeba daleko szukać, idealną ilustracją działania różnorodności i kontaktu z emocjami oraz potrzebami jest rozwój internetu. Jesteśmy różni. Potrzebujemy różnych rzeczy. Warto się rozglądać, pytać, być ciekawym. Patrzeć holistycznie na ludzi, którzy tworzą biznes wtedy, nie będzie konieczności inwestowania w kolejny program zwiększający na chwile efektywność pracowników, czy ich motywacje. Jak pokazuje życie, case study rekinów biznesu i największych liderów czy wreszcie rozkiwt internetu, najlepszym sprzymierzeńcem spełnionego życia nazywanego przez niektórych sukcesem jest działanie zgodnie ze swoimi wartościami i możliwościami. Może nie każdy zostanie Stevem Jobsem, ale nagroda w postaci satysfakcji i spójności życia z naszymi wartościami jest największym profitem, jaki możemy sobie dać. Myślę, że warto o tym pomyśleć.

@SeePeople
Zainspirowana uczestnictwem w @SeeBloggers wymyśliłam projekt „SeePeople”. W zasadzie on sam się wymyślił na spontanie. To w skrócie projekt na temat edukacji emocjonalnej w biznesie. Bo właśnie umiejętności z zakresu inteligencji emocjonalnej mogą nam przynieść największe zyski duchowe, jak i materialne na poziomie jednostek, firm organizacji i społeczeństwa. Tak naprawdę miałam go w sobie od dawna, on się wykluwał powoli, teraz znalazł dobry moment by zaistnieć. Więcej o nim za niedługą chwilę.

Obiecane cytaty i zdania, może wśród nich znajdziecie inspiracje dla siebie?

„Co by było gdyby Ciebie nie było”? @Maffashion

„Sukces smakuje lepiej gdy porażka jest po drodze” @AnnaLewandowska

„Ograniczenia są w naszej głowie” @Quczaj

„Z ta ukochaną wersją siebie, rób to, co dobre dla Ciebie” @ktośzpanelistówSeeBloggers

„Stan szczęścia i radości nie jest stały” @Maffashion

„Biegam bo lubię jeść” @FilipChajzer

„Przyjmuje to co życie mi przynosi, potem myślę” @DorotaWellman

„Klaszczę w samolocie” @MarcinCejrowski

„Złych ludzi trzymaj daleko” @Maffashion

„Różni nas wiele waga, wiek, płeć-w zasadzie wszystko a mimo to jesteśmy w stanie zaleźć to, co nas łączy. Zawsze warto szukać tego, co łączy”. @DorotaWellman o przyjaźni z @MarcinProkop.

„Emocje! To jest prawda!” @ktośzpanelistówSeeBloggers

Kto czuje influncera
Obecność podczas tego wydarzenia pozwoliła mi także zobaczyć prezentacje kilkunastu firm, które były partnerami tego eventu. Niesamowite jest to, że była tam część marek, która już zrozumiała, że marketing to nie „ja” ale „wy”. Od lat staram się przekonać moich klientów, że w ich firmie komunikacji o niej jej chodzi o to, czego my chcemy, tylko czego chcą/potrzebują ich klienci. Zmiana perspektywy na taką by kolejny bez wysiłku znajdował odpowiedź na pytanie „what’s in it for me” w kontekście działań marketingowych to najlepsza wskazówka, jaką można sobie dać w przypadku komunikacji z rynkiem. Podczas @SeeBloggers były marki, które w przepiękny sposób potrafiły nawiązać dialog z uczestnikami wydarzenia, zachęcając ich do interaktywnej, interesującej i angażującej zabawy. Znalazły się też takie, które wciąż tkwią po swojej stronie barykady, nadając komunikat, a nie prowadząc dialog. Wstrząsająco dobre były stoiska @BonPrix, @Nikon, @kosmetykiDLA, @Visir oraz mój faworyt, który wiedzie prym od długiego czasu marka @indigonails.

Osobiste podziękowania
Na koniec tego najdłuższego w mojej historii wpisu chciałam osobiście podziękować organizatorom @SeeBlogers za to, że stworzyli przestrzeń pełną dobrej energii, różnorodności, otwartości, ciekawości inspiracji i co najważniejsze umożliwiającą rozmowę i  dotknięcie emocji. Od tego zaczyna się prawdziwa zmiana, przepraszam za górnolotność, ale to dla mnie cholernie ważne. Trzymam kciuki za wszystkich twórców i oczywiście mam nadzieję do zobaczenia podczas kolejnej edycji @SeeBloggers.

 

I na koniec

Życzę nam wszystkim więcej autentyczności offline, bo online jak się okazuje jest jej sporo więcej…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *